Zarządzanie w produkcji filmowej. Michał J. Zabłocki

W 2021 roku minie 40. rocznica śmierci profesora Tadeusza Kotarbińskiego (1886–1981), wybitnego polskiego filozofa i etyka, współtwórcy prakseologii (nauki o sprawnym działaniu; gr. praxis – praktyka, logos – rozum, wiedza). Dzieło profesora, szeroko omawiające tę dziedzinę, to „Traktat o dobrej robocie” (1955), a jego główne tezy można przedstawić w ośmiu punktach – jeśli zatem ktoś zabiera się do pracy, to: po pierwsze – musi wiedzieć, czy dysponuje odpowiednimi zasobami ludzkimi i technicznymi dla realizacji celu; po wtóre – musi się zastanowić, czy jego zamysł jest wewnętrznie spójny, innymi słowy: czy jest całością, w której poszczególne cele nie są z sobą sprzeczne; po trzecie – powinien sprawdzić, czy ów zamysł jest czytelny, zrozumiały, przejrzysty; i dalej po czwarte – czy jest on na tyle giętki, by mógł podlegać modyfikacjom, gdy zajdzie potrzeba; po piąte – czy jest długodystansowy, a więc wybiegający w dającą się rozumnie przewidywać przyszłość; po szóste – czy jest racjonalny, to znaczy uwzględniający (w miarę możliwości) wszystkie związki między zaplanowanym działaniem a jego skutkami ekonomicznymi, politycznymi i moralnymi; po siódme – czy jest piękny (sic! – przyp. aut.); po ósme – czy jest etyczny, to znaczy zakładający godziwość celu, a tym samym gotowość do udzielenia uczciwej odpowiedzi na pytanie fundamentalne: jakie dobro (nie zysk, lecz dobro) ma wnieść ta praca? Przyjrzyjmy się zatem, czy i jeśli tak, to na ile pryncypia te odnieść można do produkcji przedsięwzięcia będącego melanżem sztuki i przemysłu, tj. tego specyficznego produktu, jakim jest film.